Nie wiem, czy moja historia jest tak ciekawa jak inne wcześniej zaprezentowane. W naszym pomyśle nie pracujemy z ludźmi, a nad narzędziem, z algorytmami i kodowaniem” – tak zaczęła rozmowę z nami Katarzyna Słubik, która zgłosiła do Inkubatora pomysł Know Your Rights. Skromna prezeska zarządu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej od lat wspiera migrantów i migrantki. Uważa, że pomoc w zakresie nieodpłatnej pomocy prawnej dla tej grupy jest niewystarczająca, dlatego wyszła z propozycją innowacji, czyli… Przeczytajcie koniecznie!

Misją Waszego stowarzyszenia jest działanie na rzecz równości wszystkich ludzi wobec prawa. Dlaczego tak mocny nacisk kładziecie na osoby z doświadczeniem migracji?
Naszą koronną działalnością jest poradnictwo prawne. Jednak ponieważ działamy wiele lat na rynku, mamy świetnych prawników, wzięliśmy na siebie trudniejsze sprawy. Angażujemy się, gdy dochodzi do naruszenia praw człowieka, do dyskryminacji, gdy sprawy są nowe, skomplikowane, gdzie nie ma przetartych szlaków. Nasze narzędzie, innowacja, którą rozwijamy, jest obliczone właśnie na problemy, którymi ani my, ani dużo innych organizacji, nie ma się po prostu kiedy zająć. Chodzi o prostsze rzeczy, które rzeczywiście osoba zainteresowana może sama załatwić. Zajmujemy się przede wszystkim wspieraniem uchodźców i uchodźczyń oraz migrantów i migrantek w Polsce. Obecnie stanowią oni jedną z grup silnie narażoną na dyskryminację oraz wykluczenie. To też bardzo specyficzna dziedzina prawa. Nie ma takiej specjalizacji na studiach. Jeżeli nigdy się w to nie wgryzłeś, to trudno, będąc prawnikiem “ogólnym”, połapać się w meandrach prawa migracyjnego. Dlatego postawiliśmy w Stowarzyszeniu na rozwijanie się w tej dziedzinie. Dzięki pracy zespołowej, przekazywaniu sobie doświadczenia, informacji i praktyk, dopiero można ukształtować prawnika migracyjnego.

Czy bezpłatne narzędzie to nie strzał w kolano dla prawników?
Jestem prezeską organizacji pozarządowej, tu wszelkiego rodzaju pomoc świadczymy bezpłatnie. Nasza innowacja to po prostu sposób na rozszerzenie wsparcia, jakie oferujemy cudzoziemcom i cudzoziemkom w Polsce. Narzędzie ma pomagać w prostszych sprawach, w takich sytuacjach, gdy nie możesz spotkać się z prawnikiem, a termin urzędowy płynie, czy gdy mieszkasz daleko, a musisz coś szybko wysłać, aby sprawa nie została przedawniona. W wielu przypadkach, po wysłaniu gotowego pisma, później i tak dobrze jest skontaktować się z prawnikiem. Zwracamy na to uwagę. Narzędzie to jest dostosowane do powtarzających się sytuacji, do wzorców. Życie natomiast pisze własne scenariusze i zindywidualizowanie tych środków prawnych powinno nastąpić w drodze uzupełnienia, wyjaśnienia, dołączenia własnych dokumentów. Potrzebna jest jeszcze interwencja prawnika. Może poza wnioskiem o cofnięcie zakazu wjazdu, bo to proste pismo i nie wymaga dodatkowych działań.

Wyjaśnijmy, że innowacja Know Your Rights, czyli portal Imig, to projekt internetowy, profesjonalny e-generator, który pomaga przygotować osobom doświadczającym migracji proste pismo do danej instytucji. W jakich obszarach może pomóc?
Jak wspomniałam, wybraliśmy na początek proste sprawy, które najczęściej pojawiają się podczas porad prawnych. To 6 obszarów, które krok po kroku przeprowadzają przez proces stworzenia pisma dotyczącego:

  • odmowy wjazdu do Polski,
  • odmowy wydania zezwolenia na pobyt,
  • odmowy świadczenia 500+,
  • odwołania od decyzji zobowiązania do powrotu,
  • złożenia skargi do sądu w sprawie zezwolenia na pobyt,
  • cofnięcia zakazu wjazdu.

Przy każdym z nich jest instrukcja “obsługi”, staramy się wszystko wyjaśnić, od zaadresowania poprawnego koperty, po pomoc w odszukaniu numeru sprawy, aż po bazy adresów instytucji. Nie zostawiamy człowieka samemu sobie.

Opowiedz proszę, kto przede wszystkim będzie mógł z nich korzystać?
To uniwersalne narzędzie, które ma służyć cudzoziemcom, którzy w swoich sprawach mogą samodzielnie podjąć pierwsze pilne kroki, nie czekając na poradę. Drugą, równie ważną, grupą są osoby pomagające migrantom i migrantkom w organizacjach, grupach nieformalnych, w których np. nie ma osoby z wykształceniem prawniczym. Wydaje nam się, że narzędzie może być także przydatne prawnikom, którzy na co dzień nie zajmują się tematem migracji.

Zrzut z ekranu przygotowywanej aplikacji Imig

Innowacja powstała w Waszych głowach już jakiś czas temu, wstępny pomysł zgłosiłaś do Inkubatora w zupełnie innych warunkach geopolitycznych. Jak to zmieniło pracę nad pomysłem?
Faktycznie, gdy wysyłaliśmy to wstępne zgłoszenie, byliśmy w zupełnie innej sytuacji migracyjnej w Polsce. Przełożenie zaplanowanych na początek pism na system, tłumaczenie, wielokrotne sprawdzanie, tworzenie algorytmów, to długotrwały proces. Najpierw pandemia, która spowodowała, że uchodźcy przestali do nas przyjeżdżać, czy przepisy pandemiczne pozwalające przedłużać legalność pobytu cudzoziemcom. W efekcie ludzie składają mniej wniosków, a tym samym rzadziej dostają negatywne decyzje. A właśnie na tym w dużej mierze skupiliśmy się przy pracy nad pomysłem. Jednak wiemy, że te problemy za chwilę powrócą, nie zniknęły zupełnie. I wtedy to narzędzie będzie dla nich rozwiązaniem.

Nawiązałaś do nowej sytuacji w Polsce. Jaki wpływ na wdrażanie, testowanie innowacji ma trwająca w Ukrainie wojna?
Przyjechało do nas 3,5 miliona osób, jednak nasze narzędzie w tej chwili nie jest do nich skierowane. To się zapewne zmieni za kilka miesięcy. Teraz pobyt i zasady funkcjonowania osób z Ukrainy opierają się albo na odgórnych decyzjach urzędowych (wtedy nie muszą o nic wnioskować), a jeśli wnioski są gdzieś wymagane, to idzie to łatwo, urzędnicy wspierają ich w wypełnianiu. Na razie jesteśmy w dziwnej sytuacji. Teraz ludzie, którzy się do nas zwracają, rzadko mają problem, który możemy rozwiązać tym generatorem. To trudny moment do testowania naszej inicjatywy, bowiem jest to wyjątkowy czas. Za chwilę jednak także Ukraińcy będą (niestety) mieli problemy, na które nasze narzędzie odpowie.

Wspomniałaś o niewystarczającej ofercie bezpłatnego wsparcia prawnego. Jak to wyglądało dotychczas, jak teraz i jak przewidujesz rozwój sytuacji?
Potrzeby były, są i będą o wiele większe od naszych możliwości. Wraz z wojną w Ukrainie w pomoc bardziej zaangażowało się wielu radców prawnych czy adwokatów. Zorganizowali dyżury, aby zwiększyć dostępność szybkiej porady, nie samego prowadzenia sprawy, ale doradztwa tu i teraz. To się wkrótce zmieni. Jeśli mówimy o poradnictwie prawnym świadczonym przez organizacje działające w temacie cudzoziemców, to jest bardzo wąska oferta. Wszędzie – i u nas, jak i w innych organizacjach – kolejki są ogromne. Brakuje osób, które się specjalizują w migracji. Póki co, jeśli chodzi o osoby z Ukrainy, wystarczy przeczytać specustawę i można pomóc. Gdy zaczną się poważniejsze sprawy, będzie z tym znacznie trudniej. Potrzebne jest większe doświadczenie, świadomość zapisów prawa europejskiego, bo wiele rzeczy dotyczących prawa migracyjnego, wywodzi się właśnie z europejskiego. Do tego konieczna jest także znajomość europejskiego orzecznictwa. To niestety nie jest tak, że osoby idą do punktu ogólnej nieodpłatnej pomocy prawnej i uzyskają fachową poradę w trudnej kwestii dotyczącej cudzoziemców.

Wróćmy do samej innowacji. Co obecnie jest największym wyzwaniem?
Kończymy etap testowania, który – jak wspomniałam – z powodu pandemii i wojny przebiega inaczej niż planowaliśmy kilkanaście miesięcy temu. Ale działamy i mam nadzieję, że wkrótce skończymy testowanie i będziemy mogli wdrażać sprawdzoną koncepcję. Wyzwaniem natomiast będzie fakt, że nie było dotychczas takiego narzędzia, rozwiązanie nie jest znane. Ludzie nie wiedzą czego spodziewać się po takiej usłudze. Nie wiedzą nawet o jej istnieniu. Jak przez myśl ci nie przejdzie, że możesz coś załatwić przez internet, to nawet tam nie szukasz. Ludzie są przyzwyczajeni do konsultacji i że to ona odpowiada na ich potrzeby, a nie algorytm.

Leczymy się przez internet, to może zaczniemy korzystać też z porad prawnych on-line. Skąd Twoje obawy?
Wprowadzamy zupełnie nowe narzędzie, na które nikt nie czeka (uśmiech). Migranci czy migrantki nie zastanawiają się przecież, gdzie jest jakaś strona, na której można przygotować pismo, odwołanie, nie szukają tego w sieci. Ale wiemy, że potrzeba jest ogromna. Ważnym aspektem jest także kwestia zaufania. Do jakiego stopnia jesteśmy w stanie zaufać maszynie? Pozbyć się przyzwyczajenia, że tylko człowiek po studiach prawniczych, przyjmujący w gabinecie, ma w naszych oczach autorytet, i że algorytm jest w stanie taką osobę zastąpić. Robimy wszystko, by zapewnić ludzi, że to bezpieczne. Właśnie dlatego nie ma w generatorze pism, których samodzielne użycie mogłoby przynieść odwrotny skutek, które przez złe zrozumienie bądź drobny błąd (mimo wysłania w terminie), mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Chcemy, by ludzie wchodząc na stronę czuli, że jest to narzędzie bezpieczne i godne zaufania. Po procesie testowania będziemy wiedzieć, czy byliśmy w stanie zasypać lukę w zaufaniu między człowiekiem a narzędziem. Jak na razie feedback mamy entuzjastyczny.

Po fazie testowania przychodzi czas na upowszechnianie. Jaki macie plan?
Myślę, że potencjał do rozwoju jest. Umieściliśmy dopiero kilka pism, mamy przygotowane kolejne, ale to wymaga czasu. Proces tłumaczenia i wdrażania trwa długo. To, co już jest gotowe, z pewnością wesprze wiele spraw. Możliwość skorzystania z narzędzia chcemy promować także wśród osób przebywających w ośrodkach strzeżonych. Często muszą szybko wysłać dokument, a nie mają dostępu do pomocy prawnej. My tam oczywiście jeździmy, ale siłą rzeczy trudno jest zareagować w odpowiednim czasie, bowiem większość spraw wymaga niezwłocznej odpowiedzi. Jest mnóstwo rzeczy, które mogą się na tej stronie znaleźć, sytuacji, w których możemy takimi pismami pomóc. Realia migracyjne są dynamiczne. Zapewne wkrótce będziemy musieli zareagować na potrzeby ludzi, którzy uciekli z Ukrainy, bowiem ich położenie się skomplikuje.

Czy uważasz, że to narzędzie znalazłoby zastosowanie w innych dziedzinach prawa?
Przede wszystkim chcemy skupić się na rozwoju bazy i kolejnych pism w generatorze. Natomiast tak, jak najbardziej jesteśmy chętni do współpracy z organizacjami, które mają specjalne potrzeby. Możemy stworzyć dokumenty, które są im najbardziej potrzebne i mam nadzieję, że w tym kierunku będziemy zmierzać. Chcemy, by to narzędzie odpowiadało na konkretne problemy i ułatwiało załatwianie prostych spraw, dzięki czemu specjaliści będą mogli poświęcić czas bardziej skomplikowanym sytuacjom. Narzędzie jest oczywiście multiplikowalne. Jest “zapakowane”, opisane przez informatyka i właściwie każdy, kto by chciał stworzyć taki projekt z własnymi pismami, z zupełnie innej dziedziny prawa, może to zrobić. W organizacjach działających w zakresie prawa rodzinnego, dzieci, bezdomności, łatwiej zdobyć nieodpłatną pomoc prawną i takie narzędzie pewnie nie jest niezbędne. Brakuje natomiast na rynku rozwiązań w wąskiej specjalizacji prawa, gdzie na poradę specjalisty trzeba czekać. Znalazłam ze dwa, skomplikowane i płatne. Jeśli ktoś będzie chciał dostosować nasze narzędzie do potrzeb swoich i beneficjentów, to chętnie pomożemy.

To teraz najważniejsze pytanie. Kiedy ta innowacja będzie dostępna dla użytkowników i użytkowniczek?
Już teraz wybrane osoby testują aplikację. Mam nadzieję, że jesienią będziemy gotowi. Pamiętajmy, że to są tematy prawnicze, a decyzje często mają wpływ na życie migrantów i migrantek. Chcemy wszystko sprawdzić z każdej strony.

***

Projekt „Innowacje na ludzką miarę 2. Rozwój mikroinnowacji w temacie włączenia społecznego” jest realizowany w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, współfinansowanego Europejskiego Funduszu Społecznego.


powrót