Urban Lab w Gdyni otwarty!

02.04.2019
powrót

Pierwszy w Polsce Urban Lab – otwarte dla każdego miejsce dyskusji o mieście – zainaugurowała debata między społecznikami i przedstawicielami władz Gdyni. Nad wyzwaniami stojącymi przed Urban Labem, 28 marca rozmawiali Michał Guć – wiceprezydent Gdyni, Jakub Ubych – radny Gdyni i pełnomocnik prezydenta ds. dzielnic, Martyna Regent ze stowarzyszenia Miasto Wspólne oraz Katarzyna Korzeniewska i Cyprian Ożóg-Orzegowski ze stowarzyszenia Halo Kultura. 

Nowo aranżowana przestrzeń dawnej Pracowni Laboratorium Innowacji Społecznych na parterze budynku nr IV Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni, będzie teraz pełnić inną funkcję. O tym, czym ma być Urban Lab debatowano w czwartkowe popołudnie, 28 marca.

Formalnie powołany 7 marca, dzięki pozyskaniu prawie 3,5 mln złotych z Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, Urban Lab w założeniu jest program miejskim i przestrzenią do wypracowania, ale też wdrażania efektywnych i trwałych zmian podnoszących jakość życia mieszkańców Gdyni. Co przez to rozumiemy? I jaki temat bierzemy na warsztat jako pierwszy?

– Chcielibyśmy, aby z Urban Labu mógł czerpać każdy i żeby każdy mógł, dzięki ciekawym pomysłom, przyczyniać się do zmian w naszym mieście. Byście mieli państwo poczucie, że bycie w tym miejscu i uczestnictwo w procesie – bo to nie tylko miejsce, ale i pewien sposób myślenia o mieście – faktycznie przyczynia się do zmian na lepsze, do tego, co nazywamy podnoszeniem jakości życia. – przywitał gości Michał Guć. – Poza tym mamy nadzieję, że to, co się uda osiągnąć w Gdyni dzięki Urban Labowi, będzie rozpowszechniane jako dobra praktyka w innych samorządach.

Dyskusję prowadził kierownik Urban Labu, Przemysław Górski z Laboratorium Innowacji Społecznych. Zanim zapytał gości, czym jest i czym powinien być dla nich ten nowy projekt miejski, sam podjął się tego zadania. Opowiedział, jak będzie wyglądała paca w najbliższym czasie, a także nakreślił pierwszy obszar tematyczny, którym będziemy się zajmować – partycypację społeczną. – Naszym założeniem jest, aby to, co tu wypracujemy, nie było jedynie teorią, do której będziemy próbować przekonać mieszkańców i urzędników. Chcemy oddać taki produkt, który będzie odpowiedzią na potrzeby zarówno decydujących o mieście, jak i tych, których te decyzje bezpośrednio dotyczą. Dlatego właśnie będziemy tworzyć go wspólnie, współdecydując o rozwiązaniach najbardziej potrzebnych wszystkim – zapowiedział.  Dyskusja, którą wywołał dotyczyła odmiennych stanowisk, jakie prelegenci mieli na temat stanu partycypacji w Gdyni.

– Partycypacja zawiodła mieszkańców polskich miast wielokrotnie, ponieważ często była fasadowa. Narzędzia partycypacyjne były stosowane tylko po to, by miasto mogło się pochwalić, że ich użyło. W Gdyni musimy jeszcze raz zastanowić się nad definicją partycypacji i sprawdzić, czy mieszkańcy w ogóle wiedzą, jakich narzędzi w ramach tej partycypacji mogą użyć. Moim zdaniem nie znają ich.
stwierdziła Martyna Regent ze stowarzyszenia Miasto Wspólne. – Dla dobra partycypacji urzędnicy powinni uznać, że słuchanie mieszkańców jest ich obowiązkiem. Znikome zainteresowanie mieszkańców naszego miasta partycypacją leży w dużej części po stronie naszych reprezentantów, których plany i działania nie są wystarczająco transparentne, a same konsultacje podejmowane są zbyt późno i obejmują tylko wycinki interesujących gdynian zagadnień. Dodatkowo nie mają oni żadnej gwarancji, że wyniki konsultacji zostaną uwzględnione, dlatego uważamy, że podstawą dalszych działań będzie wspólne opracowanie w Urban Labie Standardów Partycypacji dla Gdyni. – dodała.

– Polska partycypacja, także gdyńska ma trzy problemy. Po pierwsze jest najczęściej partycypacją przeciw czemuś. Mieszkańcy angażują się wtedy, kiedy trzeba zaprotestować, zamiast zaproponować konstruktywne rozwiązania. Po drugie partycypacja jest dosyć „płytka” – mieszkańcy są aktywni jeśli nie wymaga to od nich wiele pracy, np. mogą kliknąć w krótką ankietę w internecie, czy oddać głos w budżecie obywatelskim, ale już bardziej skomplikowane procesy wymagające poświęcenia prywatnego czasu angażują zdecydowaną mniejszość obywateli. Trzeci problem to tzw. patriarchalność, która polega na tym, że aktywiści bardzo dużo mówią o partycypacji, ale rozumieją je jako przedkładanie władzom miasta swoich rozwiązań do wdrożenia, uznając je za najlepsze i nie podlegające dyskusji. To jest dla mnie zadanie dla Urban Labu – aby przełamywać te problematyczne cechy. Zachęcić mieszkańców do twórczego działania i współdziałania z urzędnikami na rzecz zmian. Zbudujmy w Urban Labie pole dialogu, pole do głębszej dyskusji. – przedstawił swój punkt widzenia Michał Guć.

Według działaczy stowarzyszenia Halo Kultura, to właśnie twórczy ferment, mnóstwo włożonej pracy
i kompetencje osób chcących coś zmienić, doprowadziły do rozwinięcia nowego, popularnego miejsca kultury i sztuki w Gdyni. – Szczęśliwie złożyło się, że otrzymaliśmy wsparcie pełnomocniczki prezydenta ds. kultury – Mai Wagner, która uczestniczyła w pracach koncepcyjnych. Myślę, że ustrukturyzowanie takich zasad współpracy z Miastem może być zadaniem dla Urban Labu. Tu, osoby z mniejszą siłą przebicia czy mniejszymi kompetencjami komunikacyjnymi, mogłyby uzyskać wsparcie w realizacji swoich pomysłów, które zakładają współpracę z instytucjami publicznymi. – zaproponowała Katarzyna Korzeniewska.

Różne stanowiska ścierające się podczas debaty to zapowiedź ciekawego procesu, wynikającego z oczekiwań i nadziei, że na wyzwania stojące przed Gdynią, będzie można odpowiedzieć pracując wspólnie przy jednym stole.

powrót

ZOBACZ WIĘCEJ